Medyk szybko wyszedł ze szpitala. Już wieczorem, gdy była w domu po kąpieli, usiadła na łóżku rozmyślając nad słowami Kakashiego. Wiedziała, że nie może nikomu się zwierzyć, a w głowie tysiące myśli. Męczyły ją cały czas te same pytania: Czy tak można? Co mam zrobić? Czy ja naprawdę tego chce? Przecież to mój sensei!? Kiedy ja się zakochałam? (edt.: Oh! )
Nurtujące ją myśli przegonił Hatake nagle pojawiając się w pokoju dziewczyny.
-Część, nie przeszkadzam? - do Sakury początkowo nie docierały jego słowa, była zszokowana obecnością przystojnego mężczyzny. Gdy już wszystko przeanalizowała, zaczęła wydzierać się na niego.
-Co ty tutaj robisz!? Jak tu wszedłeś!? O mało nie dostałam przez Ciebie zawału! - niedługo jednak opanowała się, odpowiadając na pierwotne pytanie. - Przepraszam, nie przeszkadzasz.
-Możemy porozmawiać? - spytał nie pewnie.
-Pewnie... Dużo myślałam o twoich słowach, o całej tej sytuacji... - mówiła trochę przygaszonym głosem.
-Bardzo się o ciebie martwiłem, więc jestem. W dość nie typowy sposób, ale liczą się chyba moje chęci... Wracając do tematu chce by wszystko było jasne, to chyba nie odpowiednie miejsce na taką rozmowę. Może dokończymy ją na spacerze? - powiedział zakłopotany.
-Dobrze, jutro?
-Przy budce z ramenem? - zaproponował. Ona tylko pokiwała głową. Na pożegnanie pocałował ją w czółko i znikł w kłębie dymu. Czekała ją trudna rozmowa nie tylko z Kakashim, ale też z rodzicami. Według zasady jej klanu musiała w swoje 16 urodziny wyprowadzić się z rodzinnego domu. Była na tyle dojrzała, miała również pieniądze, które zarabiała na misjach jako ninja. Martwiła się faktem, że ma tylko tydzień na znalezienie nowego lokum, spakowanie się i wyprowadzkę. O tym również musi z nim porozmawiać.
Następnego dnia, gdy się obudziła i była już gotowa do wyjścia zatrzymała ją mama.
-Córeczko, ja naprawdę chciałabym żebyś mogła tu zostać... ale to niemożliwe. Gdy tylko się urodziłaś zaczęłam oszczędzać pieniądze własnie do tej chwil. Powinno zapewnić ci to dużo lepszy początek. - teraz już płakała. Wręczając córce pieniądze.
-Wiem, mamo nie płacz. Nic nie powiem tacie. (aut.: bo będzie wpierdol hahaha) - ucałowała mamę wybiegając spóźniona już na spotkanie. Ku jej zdziwieniu szarowłosy już czekał. Usiedli i zamówili ramen. Gdy byli już najedzeni, udali się na spacer po za granicę wioski.
-Sakura - zaczął poważnym tonem. - Ponieważ jesteś moją uczennicą nie powinno t wyjść na jaw, przynajmniej na razie. Wiem, ta sytuacja musi być dla ciebie trudna, ale musisz podjąć decyzje. Czy chcesz ze mną być ? - z przejęciem patrzył na nastolatkę. (aut.: trinki winki hahaha mało śmieszne xd) Bez chwil zastanowienie odpowiedziała.
- Podjęłam ją wczoraj... - wzięła oddech (aut.: tutu tu tu-ta chwila napięcia) - Kocham cię, nie będę kłamała, że tak mocno jak Sasuke, ale chcę spróbować i zapomnieć o nim. - mężczyzna zbliżył się do niej i pocałował. Dziewczyna przytuliła się. - Została jeszcze jedna sprawa... - przerwał jej. -Jak? Coś nie tak?!
Nastolatka posmutniała.
- Wszystko dobrze, ale... w ciągu tygodnia muszę się wyprowadzić z rodzinnego domu. Taka tradycja... - spojrzała na 30-latka
- To... może zamieszkasz ze mną? - tego się nie spodziewała. Jego nie pewne słowa sprawiły jej ogromną radość. - Nie pozwolę ci wynajmować, żadnego innego mieszkania. Ja mam duży dom i naprawdę sprawi mi to przyjemność.
*****************************************************************************
Przepraszam znowu bardzo krótka nocia + spóźniona :(
Ostatnio nie mogę się zebrać do niczego :<
Wasze komentarze na pewno by pomogły, więc zachęcam :)
To tyle do zobaczenia niedługo mam nadzieje.
Nurtujące ją myśli przegonił Hatake nagle pojawiając się w pokoju dziewczyny.
-Część, nie przeszkadzam? - do Sakury początkowo nie docierały jego słowa, była zszokowana obecnością przystojnego mężczyzny. Gdy już wszystko przeanalizowała, zaczęła wydzierać się na niego.
-Co ty tutaj robisz!? Jak tu wszedłeś!? O mało nie dostałam przez Ciebie zawału! - niedługo jednak opanowała się, odpowiadając na pierwotne pytanie. - Przepraszam, nie przeszkadzasz.
-Możemy porozmawiać? - spytał nie pewnie.
-Pewnie... Dużo myślałam o twoich słowach, o całej tej sytuacji... - mówiła trochę przygaszonym głosem.
-Bardzo się o ciebie martwiłem, więc jestem. W dość nie typowy sposób, ale liczą się chyba moje chęci... Wracając do tematu chce by wszystko było jasne, to chyba nie odpowiednie miejsce na taką rozmowę. Może dokończymy ją na spacerze? - powiedział zakłopotany.
-Dobrze, jutro?
-Przy budce z ramenem? - zaproponował. Ona tylko pokiwała głową. Na pożegnanie pocałował ją w czółko i znikł w kłębie dymu. Czekała ją trudna rozmowa nie tylko z Kakashim, ale też z rodzicami. Według zasady jej klanu musiała w swoje 16 urodziny wyprowadzić się z rodzinnego domu. Była na tyle dojrzała, miała również pieniądze, które zarabiała na misjach jako ninja. Martwiła się faktem, że ma tylko tydzień na znalezienie nowego lokum, spakowanie się i wyprowadzkę. O tym również musi z nim porozmawiać.
Następnego dnia, gdy się obudziła i była już gotowa do wyjścia zatrzymała ją mama.
-Córeczko, ja naprawdę chciałabym żebyś mogła tu zostać... ale to niemożliwe. Gdy tylko się urodziłaś zaczęłam oszczędzać pieniądze własnie do tej chwil. Powinno zapewnić ci to dużo lepszy początek. - teraz już płakała. Wręczając córce pieniądze.
-Wiem, mamo nie płacz. Nic nie powiem tacie. (aut.: bo będzie wpierdol hahaha) - ucałowała mamę wybiegając spóźniona już na spotkanie. Ku jej zdziwieniu szarowłosy już czekał. Usiedli i zamówili ramen. Gdy byli już najedzeni, udali się na spacer po za granicę wioski.
-Sakura - zaczął poważnym tonem. - Ponieważ jesteś moją uczennicą nie powinno t wyjść na jaw, przynajmniej na razie. Wiem, ta sytuacja musi być dla ciebie trudna, ale musisz podjąć decyzje. Czy chcesz ze mną być ? - z przejęciem patrzył na nastolatkę. (aut.: trinki winki hahaha mało śmieszne xd) Bez chwil zastanowienie odpowiedziała.
- Podjęłam ją wczoraj... - wzięła oddech (aut.: tutu tu tu-ta chwila napięcia) - Kocham cię, nie będę kłamała, że tak mocno jak Sasuke, ale chcę spróbować i zapomnieć o nim. - mężczyzna zbliżył się do niej i pocałował. Dziewczyna przytuliła się. - Została jeszcze jedna sprawa... - przerwał jej. -Jak? Coś nie tak?!
Nastolatka posmutniała.
- Wszystko dobrze, ale... w ciągu tygodnia muszę się wyprowadzić z rodzinnego domu. Taka tradycja... - spojrzała na 30-latka
- To... może zamieszkasz ze mną? - tego się nie spodziewała. Jego nie pewne słowa sprawiły jej ogromną radość. - Nie pozwolę ci wynajmować, żadnego innego mieszkania. Ja mam duży dom i naprawdę sprawi mi to przyjemność.
*****************************************************************************
Przepraszam znowu bardzo krótka nocia + spóźniona :(
Ostatnio nie mogę się zebrać do niczego :<
Wasze komentarze na pewno by pomogły, więc zachęcam :)
To tyle do zobaczenia niedługo mam nadzieje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz